[x]

deviantART

 

Boska Parodia PP1 by ~Miss-Phantomy:iconMiss-Phantomy:



M. A. "Zjawa" W.
Piekło, Pieśń Pierwsza
"Jak będziesz niegrzeczny, to przyjdzie Vergil i zabierze cię do Piekła."



Szłam przez las ciemny, jak pupa murzyna,
Nic tu nie widać, choć wzrok wysilicie,
Tylko kompana postać diabła syna.

A był to Dante. Nie ten, co myślicie,
Nie ten, co Włochy to kraj mu rodzinny,
Bo Alighieri dawno stracił życie.

Wiedzcie, że gościem tym był nie kto inny,
Jak sam syn Spardy - półdemon, półczłowiek,
Jak ludzik ładny, jak diabełek zwinny.

Na oczy moje pada dwoje powiek,
Ja wlokę nogą, on pocina śmiało.
Z chęcią bym legła i zasnęła po wiek.

A tak okropnie drzemać mi się chciało,
Że równowagę tracę w pewnej chwili,
Na niego padam. O najsłodsza chwało!

"Heh, leci na mnie" - Dante się się przymili.
"Wybacz mi, stary, sił już nie mam chyba,
Nie dam rady przejść ani jednej mili.

Gdzie my idziemy i po kiego grzyba?"
"Czy ja wiem? - rzecze. - Na spacerek może?"
Wierzcie, nie czułam nóg swych, niczym ryba.

Padłam, powstałam i gadam: "O, Boże!
Nie moglibyśmy chwilkę choć odpocząć?"
Więc se siedzimy, aż po ranne zorze.

Trzeba iść dalej, cóż tu mogę począć?
Słoneczko wstaje złote, jak ząb dziada.
Musimy znów tę wędrówkę rozpocząć.

Dante się wspina na drzewo, tam siada
I się rozglądać czem prędzej zaczyna,
A w dal zerkając, jabłka z drzewa zjada.

Kwaśne, że po nich gęba aż jest sina,
Ale jak rzucił, trudno, głodna byłam.
To, że niesmaczne, to nie moja wina.

Przez to o końcu tej drogi marzyłam,
Lecz on na nowy cel wziął jakąś górę,
Ze złości prawie tam się rozkleiłam!

Wielkie wzniesienie, że aż tyka chmurę.
Tam się wspinamy, aż nagle wyskoczy
Bestia ogromna, co ma w plamy skórę.

Niecna pantera w naszą stronę kroczy,
Z gęby się leje gęsta, biała piana,
To nie był zwierzak za bardzo uroczy!

Kumpel mój miecza dobywa. Siekana!
Łup, trzask, prask, chlast, bum! To brutalna scena!
Po chwili bestia na ostrze nadziana.

Nagle śmiech słychać straszny niby hiena,
Jednak to był lew o sierści błyszczącej
(Płaszczu wysoka z niej by była cena)!

Od Mandaryny gorszy śpiewającej
Był ryk poczwary. Dante się nie boi
I rusza z bronią ku zmorze wyjącej.

Lew, mimo wszystko, nie ustąpi, stoi,
Zaraz go jednak gościu ściągnął z drogi.
Ból odczuwany przez bestię śmierć koi.

Nie tracąc czasu, Dante stawia nogi,
A ja spokojnie za nim spaceruję.
Przed nami prawie owej góry progi.

Nagle szmer słyszę, źródła wypatruję.
Wzrok mój złociste, złe ślepia dostrzega,
Tak bardzo straszne, że aż panikuję!

Spora wilczyca przed mój nos wybiega,
Cierpi wyraźnie nadwagę poważną,
Bo nazbyt tłusto jeść się nie wystrzega.

Swoją sylwetkę ma wielce pokaźną,
Zęby niemyte oraz sierść cuchnącą
I też grzybicę łap czterech wyraźną.

Chwiejny ma krok, cóż, piła ciecz palącą,
Lecz mimo wszystko, przejść nam nie pozwala
I rozpoczyna gadkę wkurzającą:

"Hej! Ty, czerwony! Twój wdzięk mnie powala,
Więc moim mężem zostaniesz niezwłocznie.
Aż mnie od wewnątrz żądza ma rozpala!"

Potem dla flirtu, tańczyć jęła skocznie,
Ale, że w typie Dantego nie była,
Chciał jej przyj***ć - mówiąc tak potocznie.

Bestia na ten gest odmowy zawyła,
On pif-pafami w jej ryj wycelował,
Lecz mu wilczyca pierwsza przywaliła.

Wstał, strzelił... i nic! Obie spluwy schował
I na ich miejsce swój mieczyk wyciągnął.
Prędko uderzyć ponownie spróbował.

Nieźle koszmarze po ryju pociągnął.
Chociaż uczynił, co mógł, to nie działa,
Tylko jej trochę błota z mordy ściągnął,

Więc się potwora potwornie zaśmiała,
Aż wystraszyła śpiące stado ptaków
I znów biednemu Dantemu przysrała.

Nagle ktoś zręcznie wyskoczył zza krzaków,
Ruszył do boju bez żadnej przyczyny
I rzucił bestii garści dwie robaków.

Poczwara, myśląc, że to są wędliny
(Cóż, spita była), ze smakiem je zjada.
Jednak wkurzone Dante robi miny.

"Co ty, do diabła, tu robisz?" - powiada.
"Mam pewną misję z tobą do spełnienia,
Choć nie chcę, muszę" - Vergil odpowiada.

"Taaa? A z czyjego ona jest życzenia?"
"Teraz iść musisz, potem ci to powiem.
Ruszaj się, nie ma czasu do stracenia."

"A dokąd iść mam, może ja się dowiem?"
"Do Piekła!" - Vergil powiedział radośnie.
"Że co?!!! - zawołam. - Żyję z tego, co wiem,

Po co mi tam iść?" - jęknęłam żałośnie.
"Ty iść nie musisz, ale Dante musi."
"Wyjście odnaleźć z lasu mnie przerośnie,

Pójdę wraz z wami, coś mnie na to kusi."
Tak więc poszliśmy calutką trójeczką.
Żal opuszczania świata mnie nie dusi.

Naprzód do Piekieł z takową wycieczką!
©2007-2009 ~Miss-Phantomy
Details
Submitted: December 2, 2007
File Size: 6.8 KB
Image Size: 0 bytes
Resolution: 0×0
Comments: 3
Favourites & Collections: 1 [who?]

Views
Total: 71
Today: 0

Downloads
Total: 0
Today: 0

Thumb

Author's Comments

>>> Piekło, Pieśń Druga [link]
To mój wierszyk w nowej, poprawionej wersji (jak kogoś interesuje stara, w tym części dalsze jeszcze niepoprawione: [link] )
Devil May Cry + Boska Komedia = to coś
Uwaga! Żeby zrozumieć, nie trzeba znać fabuły ani jednego, ani drugiego.
Miłej lektury życzę.
Jak mi się zechce, to napiszę więcej (ale pewnie mi się nie zechce, ech...).

***

Specjalne podziękowania dla: Elise Lucy i Andrzeja B. za pomoc, Aliny M. za naukę języka ojczystego i ciągłe wskazywanie, gdzie jeszcze popełniam błędy, a także za tą cholerną średniówkę, dla ś p. Dantego Alighieri i pomysłodawców oraz twórców serii "Devil May Cry" za inspirację oraz dla wszystkich innych, którzy mi w jakiś sposób pomogli, a o których wspomnąć zapomniałam.

Vergil & Dante © Capcom
Pantera, lew & wilczyca © Dante Alighieri xD
Reszta © Miss-Phantomy
[x]

Devious Comments

love 0 0 joy 0 0 wow 0 0 mad 0 0 sad 0 0 fear 0 0 neutral 0 0

Comments


Najlepsze to to słoneczko :sun:

--
I possess a mark of Devil Team. Beware.
DT on dA, unite! Let the world know about us!
:)

--
Sorry for my "strange" english...

Koniecznie zajrzyj na bloga z moim opowiadaniem! [link]
I co się tak uśmiechasz?

--
I possess a mark of Devil Team. Beware.
DT on dA, unite! Let the world know about us!

Site Map